Meteoryty... w podróży ;)

13:42 , , 16 Comments


 Ostatnie dni średnio rozpieszczały mnie w obfitość czasu wolnego, stąd też zaległośći na moim blogu (jak na mnie całkiem spore), jak i w Waszych, za co z góry przepraszam i obiecuję poprawę w najbliższym czasie ;) Tyle słowem wstępu, teraz przejdźmy do tematu dzisiejszego postu - mojego całkiem nowego nabytku marki Guerlain.


O moich "normalnych" Meteorytach pisałam już na blogu (w tym poście), dziś postaram sie przedstawić wersję dedykowaną podróżom - Meteorites Travel Touch.

Travel Touch to sypka odmiana słynnych kulek, zapakowana w ładne metalowe pudełeczko z dość ciekawym aplikatorem - gąbeczką, ktorą po prostu dociskamy do twarzy dozując puder. Rozwiązanie to jest faktycznie wygodne w podróży, nie potrzebujemy bowiem pedzla, nie ma też obawy, że kulki rozsypią się dookoła. Niestety jest też wada - utrzymanie w czystości aplikatora, to na dłuższą metę nie lada wyzwanie... Niby da się zdjąć wieńczącą go gąbkę, jednak ile kąpieli da ona radę przeżyc, nie wiem, i poki co wolę nie wiedzieć ;)


Odcień Mythic 01, ktory posiadam, ma małe jasno-beżowe drobinki, niewidoczne na skorze, jest przy tym dość jasny w opakowaniu, ale prawie transparentny na twarzy. Podobnie jak kulki, ładnie rozświetla i daje wrażenie ożywionej, gładkiej skory. No i ma charakterystyczny, przepiękny zapach :)


W porównaniu do klasycznej wersji, Travel Touch ma jedną wadę - pojemność. Za cenę ok. 220 zl otrzymujemy tylko 7 gram produktu (czyli kilkakrotnie mniej niż w tradycyjnej wersji, podobnie wypadającej cenowo), stąd też nie zamierzam powtarzać zakupu, a raczej podejść do tematu praktycznie - w moich kulkach jest już dość dużo pyłu, ktory pewnie za jakiś czas przesypię do opakowania podrożnego ;)


Ogolnie, jestem zadowolona z tego produktu, niemniej polecam go tylko tym osobom, ktore nie potrafią się rozstać ze swoimi Meteorytami, a rownocześnie naprawdę sporo podrożują :)



Anna Apolonia

Some say he’s half man half fish, others say he’s more of a seventy/thirty split. Either way he’s a fishy bastard.

16 komentarze: