Waniliowo po raz drugi ;)


Święta, a raczej przeświąteczne sprzątanie ma to do siebie, że zawsze mocno nadwyręża skórę moich dłoni. Tak też stało się ostatnio - stąd też dzisiejszy post poświęcę serum do rąk i paznokci marki Eveline. Czy okazało się zbawieniem? Przeczytacie poniżej ;)


Luksusowy krem-serum do rąk Argan & Vanilla od Eveline otrzymujemy w ładnej tubce z dość miękkiego plastiku, dzięki czemu nie ma najmniejszych problemów z aplikacją i zużyciem produktu do końca. Krem (w moim odczuciu ta nazwa bardziej tu pasuje) ma 100 ml, kosztuje około 9 zł.


Produkt ma lekką formułę i przepiękny zapach. O ile zazwyczaj nie podobają mi się waniliowe aromaty w kosmetykach, tak ten podbił moje serce. Zapach długo pozostaje na skórze, zdecydowanie nie mdli, nie męczy.


Krem wchłania się dość szybko i nie zostawia nieprzyjemnej warstwy. Ładnie wygładza dłonie, efekt jest najbardziej spektakularny jeśli użyjemy go razem z peelingiem z tej samej serii (pisałam o nim w tym poście). Jeśli chodzi o nawilżenie, to jest ono przyzwoite, ale niezbyt długotrwałe, co przekłada się na częstość aplikacji oraz wydajność produktu.

Nieco koślawe zdjęcie składu dla zainteresowanych ;)

Niestety w sytuacjach ekstremalnych ten produkt nie sprawdza się już tak dobrze... Z mocnymi przesuszeniami i wręcz piekącą skórą, jaką sobie ufundowałam przed świętami, nie dał rady. Zresztą, jak i inne kremy do rąk, które obecnie posiadam - pomógł mi dopiero Beta Skin, który jest dedykowany problemom takim, jak atopowe zapalenie skóry (przeczytacie o nim w tym poście).

I jeszcze zdjęcie w duecie z peelingiem ;)

Podsumowując, krem z Eveline sprawdza się, ale tylko na niezbyt wymagających dłoniach. Niemniej, na co dzień, jeśli nie mamy większych problemów, a lubimy zapach wanilii - jak najbardziej warto po niego sięgnąć, zwłaszcza, że cena nie jest wygórowana. Zresztą, ja sama po podratowaniu dłoni, wróciłam znów do niego i teraz jest nam razem całkiem przyjemnie i pachnąco ;)

Unknown

Some say he’s half man half fish, others say he’s more of a seventy/thirty split. Either way he’s a fishy bastard.

10 komentarzy:

  1. Krem maska jest świetna, mam ochotę na peeling z tej serii

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurcze, właśnie kończą mi się wszystkie kremy do rąk, może się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ciekawe jak by się sprawdził na moich dłoniach...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja właśnie mam taką mało wymagającą, dlatego byłby dla mnie ok ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. włąsnie zaczełkm testowac:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo lubię tą firmę więc nie wykluczam,że w przyszłości wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  7. miałam go ale trochę za mało nawilżał i raczej nie kupię ponownie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Korzystałam! Bardzo przypadł mi do gustu! :)

    OdpowiedzUsuń