Davines Melu Conditioner. Odżywka na piątkę z plusem ;)

Jak pewnie niektórzy zauważyli, od kilku miesięcy eksperymentuję z profesjonalnymi kosmetykami do włosów. Na blogu jakiś czas temu pojawiła się recenzja odżywki Montibello, w której jestem zakochana (KLIK), dziś pora na kolejny produkt profesjonalny, tym razem marki Davines - Essential Haircare Melu Conditioner.


Odżywka Melu Davines to kosmetyk mający za zadanie wzmacnienie włosów łamliwych, przeznaczony głównie do włosów długich i zniszczonych. Opakowanie Melu stanowi bardzo skromne plastikowe pudełeczko, które może nie cieszy zbytnio oka, ale na szczęście jest na tyle dobrze wykonane, że nie przepuszcza wody, możemy je więc bez problemu przechowywać pod prysznicem. Melu ma zielonkawy kolor i bardzo delikatny, lekko ziołowy zapach. Jest odżywką gęstą i bardzo wydajną - stosuję ją od 1,5 miesiąca niemalże codziennie, a udało mi się zużyć mniej niż połowę opakowania. Wydajność tą uznaję za naprawdę duży plus, zwłaszcza, że cena w tym przypadku jest szalona - opakowanie zawierające 250 ml odżywki kosztuje ok. 95 zł. Melu kupić można w sieci sklepów Fale Loki Koki.


O marce Davines i jej podobno cudownych produktach naczytałam się całkiem dużo przed zakupem. Długo biłam się z myślami, czy warto zaryzykować takie pieniądze, czy też za chwilę będę sobie wyrzucała, że znów utopiłam niemałą kwotę w bublu... Na szczęście okazało się, że produkt ten naprawdę wart jest swojej ceny. 


Melu na moich włosach, ogólnie lubiących produkty keratynowe, działa po prostu cudownie. Po pierwsze naprawdę dobrze je dyscyplinuje i sprawia, że z lekko kręcącego się siana przemieniają się one w gładkie i lejące się włosy o naprawdę ładnym połysku i fajnej objętości. Po ponad miesiącu stosowania mam też wrażenie, że są one nieco grubsze, bardziej "mięsiste" i zdecydowanie zdrowsze. Jako fanka kucyka, muszę stwierdzić, że włosy wyglądają lepiej również w tym miejscu, w którym drażni je gumka; co więcej nie łamią się już tak często pod jej wpływem. Również końcówki są w bardzo dobrym stanie, choć tu mam wrażenie, że jest to zasługa innego kosmetyku, o którym z pewnością za jakiś czas Wam napiszę... Wracając jednak do Melu - włosy po tej odżywce ładnie się rozczesują, są naprawdę dobrze nawilżone, ale nie przeciążone - kombinowałam z różną ilością produktu i różnym czasem trzymania go na włosach - w żadnym wypadku nie udało mi się ich przeciążyć i uzyskać mało estetycznego efektu "strąków". Najlepsze efekty uzyskiwałam jednak trzymając ją nieco dłużej, niż zaleca producent, tj. około 15-20 minut, zamiast 2-5 minut ;)


Mówiąc o Melu, warto jeszcze wspomnieć o jej składzie. Otóż, podobnie jak i pozostałe kosmetyki Davines, jej formuła wzbogacona została w składnik ak­tywny pozyskiwany z gospodarstw Slow Food Presidia we Włoszech, a dokładniej w ekstrakt z nasion soczewicy. Jest on bogaty w serynę i kwas glutaminowy, które zapewniają włosom obiecane (i faktycznie występujące!) odżywienie i odbudowę. Dodatkowo należy zaznaczyć, że Melu nie zawiera siarczanów oraz parabenów.


Podsumowując - jestem naprawdę zauroczona i z pewnością nie żałuję zakupu, zwłaszcza, że udało mi się ją nabyć w Fale Loki Koki podczas promocji -25% ;) Jest to niewątpliwie jedna z najlepszych odżywek do spłukiwania, jakie kiedykolwiek miałam okazję używać. Jeśli się nad nią zastanawiacie - polecam, szczególnie jeśli macie podobnie jak ja nieco niesforne, poddatne włosy, przetłuszczające się u nasady, a suche na końcach, łatwo się łamiące i wymagające dobrego nawilżenia.

Anna Apolonia

Some say he’s half man half fish, others say he’s more of a seventy/thirty split. Either way he’s a fishy bastard.

0 komentarze: