Prawie bubelek... Garnier, Żel micelarny do skóry wrażliwej

Od niemal 4 lat regularnie wracam do różowego płynu micelarnego Garnier, który zdecydowanie jest jednym z moich ulubionych produktów do oczyszczania twarzy. Nie mogłam więc odpuścić sobie przetestowania jego "młodszego brata", czyli żelu micelarnego do skóry wrażliwej, któremu poświęcony będzie dzisiejszy post :)


Recenzja: Garnier, Płyn micelarny 3w1
Garnier, Żel micelarny 3 w 1 do skóry wrażliwej to produkt mający za zadanie oczyszczać skórę, a zarazem usuwać z niej makijaż.Nie posiada on zapachu, ma dość wodnistą (jak na żel) konsystencję i bardzo fajne opakowanie zaopatrzone w dobrze działającą pompkę. Jest łatwo dostępny, jego cenę określiłabym jako przyzwoitą - 200 ml produktu kosztuje ok. 20 zł, niemniej po pierwsze można go często kupić w promocji, a po drugie - w moim odczuciu jest całkiem wydajny.


Żel micelarny Garnier dość dobrze spisuje się u mnie w codziennej pielęgnacji. Niie podrażnia on skóry, nie powoduje jej ściągnięcia, czy też zapychania porów. Lekko nawilża, nie wywołując jednak przy tym wzmożonego błysku, o który w moim przypadku nie jest trudno ;) Jako żel do codziennego stosowania sprawdza się więc ogólnie dość dobrze, niemniej mam do niego jedno "ale"...


To "ale" to po prostu jego kiepska skuteczność w kwestii demakijażu. Sam w sobie nie radzi sobie ze zwykłym, dziennym makijażem, nie wspominając już nawet o jakimkolwiek mocniejszym, czy też wodoodpornym. Szczególnie kiepsko jest w przypadku zmywania tuszu do rzęs - żel, po przedostaniu się do oczu szczypie, a rzęsy, niezależnie od moich usilnych starań, dalej pozostają oblepione resztkami maskary.


Z perspektywy osoby, która (na szczęście) kończy już opakowanie omawianego produktu, muszę przyznać, że jestem trochę zawiedziona. Działa on bowiem zdecydowanie gorzej niż choćby kilkukrotnie tańszy żel micelarny z Biedronki, no i zdecydowanie nie radzi sobie z tym, z czym powinien. Nie mogę go oczywiście nazwać totalnym bublem, niemniej sama do niego nie wrócę, a i polecać raczej go nie będę. Pozostaje mi więc dalej szukać idealnego produktu do oczyszczania twarzy i dalej wspomagać się w kwestii demakijażu płynami micelarnymi, w tym wspomnianym już różowym Garnierem, którego w dalszym ciągu polecam ;)


Anna Apolonia

Some say he’s half man half fish, others say he’s more of a seventy/thirty split. Either way he’s a fishy bastard.

0 komentarze: