Kosmetyczne buble 2017 roku

W ostatni poniedziałek pisałam Wam o moich ulubieńcach 2017 roku. Dziś przyszła pora na produkty zupełnie przeciwne, czyli na kosmetyczne buble ;)

Na początku od razu zaznaczę, że wśród największych bubli ubiegłego roku, znalazły się dość nieoczywiste produkty. Są to bowiem te kosmetyki, które mimo dobrych opinii znalezionych w internecie, totalnie się u mnie nie sprawdziły, ale też i takie, które zdecydowanie mnie zawiodły, choć obiektywnie można je uznać, za poprawne. Pamiętajcie też, że to, iż coś u mnie się nie sprawdziło, nie oznacza, że komuś innemu dany kosmetyk nie przypadnie do gustu.. ;) W każdym razie, przejdźmy już do wielkiej szóstki... największych porażek zakupowych, jakie w ubiegłym roku poczyniłam.


1. Semilac, UV Gel, 004 Classic Nude - znając lakiery hybrydowe Semilac, i wręcz ubóstwiając niektóre z nich (w tym także bazę, top i olejek do skórek), bardzo zawiodłam się na moim pierwszym, a zarazem raczej jedynym żelu tej marki. Kolor w opakowaniu mnie zauroczył, miałam nadzieję, że będzie nowa "nudziakowa" miłość, a tymczasem... Kolor jest wspaniały, ale cała zabawa z aplikacją mnie pokonała. By uzyskać krycie, bez prześwitów, muszę nałożyć co najmniej dwie warstwy, które w stosunkowo taniej lampie (też Semilac), nie chcą się dobrze utwardzić... Żel lubi bąbelkować, lubi odchodzić od przezroczystej jednofazówki IBD, którą zawsze używam na początku, a do tego nałożony zbyt grubą warstwą lubi wypoziomować krzywą C. Tym samym - jeśli znów skuszę się na jakiś kolorowy żel, to raczej będzie to Modena - z nią takich problemów nie mam.



2. bareMinerals, i.d., Mineral Foundation SPF 15 (w kolorze Fairly Light)  - to produkt, który totalnie nie współgra z moją mieszaną cerą i sprawia, że wolę wyjść totalnie bez makijażu, niż z nim... Na mojej twarzy robi dziwne plamy, warzy się, wchodzi w pory i podkreśla wszystkie nierówności cery (można powiedzieć, że dzięki niemu zauważyłam pierwsze zmarszczki ;)). Mimo wielu prób odnalezienia właściwej metody aplikacji, efekt za każdym razem jest po prostu koszmarny.



3. MAC, Costa Chic Lipstic (Frost) - nigdy nie pomyślałabym, że w gronie bubli umieszczę szminkę MAC, ale jednak muszę.. Costa Chic to moim zdaniem totalna pomyłka, przynajmniej przy moim typie urody i przy moich wymaganiach względem marki. Zupełnie nie podoba mi się jej kolor, który na swatchach prezentuje się fajnie, ale na ustach daje możliwie najbardziej kiczowaty efekt, jaki można sobie wyobrazić. Ma niezbyt lubianą przeze mnie formułę Frost, której wszystkie wady ukazują się w pełni w przypadku tego produktu - podkreśla fakturę ust, jest mocno na nich wyczuwalna, a w dodatku nie powala trwałością.

Moja kolekcja szminek MAC :)


4. La Roche-Posay, Anthelios XL, Żel- krem matujący SPF 50+ - jest totalnym przeciwieństwem  Ultra lekkiego fluidu, o którym pisałam w ulubieńcach roku 2017. Warzy się, jest zdecydowanie zbyt ciemny (nawet na lato), wpada w pomarańczowe tony, nie współpracuje z podkładami, smuży podczas aplikacji, powoduje błyszczenie twarzy... Po prostu - moim zdaniem - tragedia.

Anthelios razy dwa, czyli ulubieniec i... bubel z La Roche-Posay


5. Evree, Pure Neroli, Normalizujący tonik do twarzy - to moim zdaniem bardzo ładnie wyglądający.. potworek. Mimo że jest przeznaczony do cery tłustej z niedoskonałościami, to nie radzi sobie nawet ze skórą mieszaną, bez niedoskonałości. Zostawia lepką warstwę, zaaplikowany przed nałożeniem makijażu, negatywnie wpływa na jego trwałość. Obietnice producenta, że może być używany jako fixer, uznaję za kiepskiej jakości żart. Po prostu, poza ładnym opakowaniem i fajnym zapachem, jest produktem zupełnie nieskutecznym, a wręcz negatywnie działającym.

Bubelek.. Tonik Evree Pure Neroli


6. Kosmetyki Primark - wszystkie, nie tylko płyn ze zdjęcia poniżej ;) Po kilku próbach ze szminkami, cieniami, produktami do brwi etc. tej sieciowej marki, muszę stwierdzić, że po prostu nie warto. Niby produkty te są tanie, ale jakość idealnie odpowiada tu cenie. W Primarku warto jednak zainteresować się akcesoriami - fajne są niektóre pędzle i większość organizerów ;)



I to już chyba wszystko, co chciałam umieścić w tym mocno subiektywnym zestawieniu bubli ;) Dajcie znać, czy używałyście któryś z powyżej opisanych produktów, i czy zgadzacie się z moją oceną ;)

Anna Apolonia

Some say he’s half man half fish, others say he’s more of a seventy/thirty split. Either way he’s a fishy bastard.

0 komentarze: